Sęp - Jastrząb Żeliszew: lider pokonany 2:1, drużyna pokazała charakter

Marcin Sągol

Niezwykle emocjonujące i stojące na bardzo dobrym poziomie widowisko stworzyły w minioną sobotę drużyny Sępa Żelechów i Jastrzębia Żeliszew. Gospodarze zdołali wygrać pomimo tego, że przegrywali 0:1 i kończyli mecz grając tylko w dziesięciu...

Od pierwszych minut spotkanie było niezwykle zacięte. Walka toczyła się głównie w środku boiska, a sytuacji podbramkowych było niewiele. Sytuacja ta jednak niebawem uległa zmianie. Już w 8' minucie dosyć niespodziewanie goście stanęli przed szansą zdobycia pierwszego gola. Sędzia główny dopatrzył się zagrania ręką przez Pawła Mazurka w obrębie pola karnego gospodarzy i przyznał przyjezdnym rzut karny. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Konrad Śliwka i pewnym uderzeniem prawie w środek bramki pokonał Jana Barańskiego. Jastrząb mógł cieszyć się z jednobramkowego prowadzenia.

Strata gola nie podłamała jednak Sępa. W kolejnych fragmentach meczu zarówno żelechowianie jak i żeliszewianie dążyli do tego aby trafić do bramki rywala. Doskonałą okazję do wyrównania miał Robert Całka. Niestety uderzana z narożnika pola bramkowego piłka dwukrotnie trafiła w golkipera Jastrzębia, a trzecia próba zakończyła się posłaniem futbolówki w boczną część siatki. Równie dobrą okazję miał Konrad Śliwka, który po przedostaniu się w pola karne Sępa próbował lobować Barańskiego. Do piłki próbował dopaść jeszcze jego kolega z drużyny aby skierować ją w światło bramki jednak uprzedził go Maciej Parzyszek, który zdołał w ostatniej chwili wybić futbolówkę za linię końcową boiska. Obie drużyny próbowały jeszcze uderzeń z dystansu czy też z bliższej odległości jednak w pierwszej połowie więcej bramek nie zobaczyliśmy. Na uwagę zasługuje bardzo dobra postawa Jana Barańskiego, który kilka razy popisał się bardzo dobrymi interwencjami, chroniąc swój zespół przed utratą drugiego gola. Sporo pracy w pierwszych 45 minutach miał również sędzia główny, która musiał powstrzymywać spięcia pomiędzy zawodnikami pokazując im żółte kartki.

Druga połowa meczu rozpoczęła się rewelacyjnie dla Sępa. W 48' minucie Mateusz Szwej dograł z rzutu wolnego piłkę na dalszy słupek do wbiegającego pod bramkę rywala Piotrka Mądrego. Kapitan żelechowiaków zdołał zgrać ją na drugą stronę do Alberta Stodulskiego, a ten posłał ją do siatki doprowadzając do remisu 1:1! Wydawało się, że od tego momentu może być już tylko lepiej dla Sępa. Niestety w 55' minucie drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną ujrzał Paweł Mazurek i musiał opuścić plac gry. Przez blisko 40 minut (pozostały regulaminowy czas gry i doliczone 5 minut) Sęp musiał grać więc w osłabieniu. Drużyna prowadzona przez trenera Roberta Barańskiego pokazała jednak charakter. Grając w osłabieniu nie tylko nawiązała równorzędną walkę z Jastrzębiem ale momentami była stroną zdecydowanie groźniejszą. 

W kolejnych minutach Sęp atakował i kilka razy groźnie uderzał na bramkę żeliszewian. Bliski pokonania bramkarza gości był Mateusz Szwej jednak uderzona przez niego piłka odbiła się od obrońcy przyjezdnych i minęła światło bramki tuż obok prawego słupka. W 68' minucie Robert Całka miał doskonałą okazję na pokonanie bramkarza gości jednak fatalnie przestrzelił z 10. metra. Minutę później obaj wspomniani zawodnicy odegrali jednak kluczowe role w zdobyciu drugiego gola dla Sępa. Całka okrążony przez piłkarzy Jastrzębia w narożniku pola karnego zdecydował się na odegranie piłki do ustawionego na 20. metrze Szweja, a ten przyjął ją na klatkę po czym pięknym uderzeniem z półwoleja posłał ją do bramki gości dając swojej drużynie prowadzenie 2:1.

W ostatnim kwadransie meczu zarysowała się przewaga gości, którzy za wszelką cenę dążyli do wyrównania. Sęp cofnął się do defensywy i nastawił głównie na kontrataki. Bohaterem tej części gry był bez wątpienia Jan Barański, który kilka razy rewelacyjnymi interwencjami ratował swoją drużynę przed utratą gola. Warto tutaj wymienić intuicyjną interwencję po uderzeniu piłki głową przez Konrada Śliwkę, która wcześniej została dograna z narożnika boiska, czy też wyłapanie futbolówki uderzonej z 6. meta przez Michała Mularczyka.

Ostatecznie po dynamicznym, pełnym walki i ciekawym pod każdym względem meczu Sęp Żelechów pokonał 2:1 drużynę Jastrzębia Żeliszew. Pomimo tego, że mierzyły się w nim zespoły zajmujące kolejno 13 i 1 miejsce w tabeli to nie było widać w ich grze większej różnicy, a momentami to Sęp prezentował ciekawszy i lepszy technicznie styl gry.

Sęp Żelechów
2 : 1
( 0 : 1 )
bramki
Jastrząb Żeliszew
Stodulski Albert 48'
Szwej Mateusz 68'
8' Konrad Śliwka

Pomeczowa wypowiedź trenera

Cieszy wygrana z liderem, który za naszą przyczyną został pokonany po raz pierwszy w sezonie. Sam mecz to spotkanie wyrównane, pełne walki, napięć emocjonalnych, nerwowej atmosfery i wielu okazji strzeleckich. Drużyna Sępa zaprezentowała charakter - grając w dziesięciu doprowadziła do strzelenia zwycięskiej bramki i nie pozwoliła odebrać sobie radości z wygranej

Barański Robert

Sęp: Barański J. - Mazurek P., Parzyszek M., Chudek M., Michalik P. (90' Miszkurka M.) - Słyk Sz. (46' Grzyb M.), Szwej M., Jaworski M. (85' Wdowiak B.) - Stodulski A., Całka R. (80' Owczarczyk P.)

Jastrząb: Krasnodębski Ł. - Śliwka K., Izdebski P., Iskra G., Jarocki D. (80' Roman C.) - Gasek M. (46' Rytel K.), Bareja C. (78' Roguski D.), Mularczyk M., Mulawa K. - Gładysz Sz., Strojek J.