Sęp - Hutnik: Frankowski i Rękawek z czystym kontem

Niedzielne derby powiatu garwolińskiego pomiędzy Sępem i Hutnikiem były już czwartymi odkąd posadę szkoleniowca drużyny żelechowskiej objął Tomasz Gugała. Funkcję trenera przejął on po Jacku Paśniku, który od dwóch sezonów trenuje właśnie zespół z Huty Czechy. W dotychczasowych trzech konfrontacjach zawsze górą był Sęp i tym razem również można było liczyć na to, że to podopieczni Gugały postarają się o kolejne zwycięstwo szczególnie, że Hutnik w ostatnich tygodniach grał bardzo słabo. W obu drużynach zabrakło tego dnia kilku zawodników...

Sęp Żelechów: G. Frankowski - M. Sągol, Ł. Dere, P. Mądry, J. Gajownik - M. Szulc (J. Łukasiak), M. Skwarek, M. Sudowski, K. Skwarek - M. R. Skwarek, K. Owczarczyk - dodatkowo: M. Owczarczyk, M. Jaśkiewicz

Początek spotkania jak i większość pierwszej połowy była dosyć wyrównana. Gra toczyła się głównie w środku pola i akcji podbramkowych z obu stron było niewiele. Po niespełna kwadransie gry plac gry musiał opuścić Marcin Szulc, któremu kontuzja uniemożliwiła kontynuowanie zmagań na boisku. W jego miejsce na murawie pojawił się Jarek Łukasiak. Najdogodniejszą okazję do zdobycia bramki w pierwszych 45 minutach mieli goście. Po strzale z 18 metrów piłka trafiła w wewnętrzną cześć słupka po czym przeleciała wzdłuż linii bramkowej i opuściła pole karne żelechowiaków. Sęp kilka razy próbował zagrozić bramce Hutnika jednak bardzo dobrze dysponowany tego dnia Paweł Rękawek pewnie interweniował przy większości dośrodkowań, skutecznie uniemożliwiając wykończenie akcji gospodarzom. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.

Po zmianie stron nieznaczną przewagę na boisku uzyskali goście, którzy starali się dłużej utrzymywać przy piłce. Niestety przewaga w posiadaniu piłki nie przekładała się na sytuacje bramkowe – tych po prostu nie było. Podobnie zresztą sytuacja wyglądała gdy atakował Sęp. Ciekawiej zrobiło się dopiero w samej końcówce meczu. Najpierw po dośrodkowaniu piłki pod bramkę strzeżoną przez Rękawka bliski strzelenia gola samobójczego był jeden z piłkarzy Hutnika. Na szczęście dla gości niefortunnie wybijana przez niego piłka trafiła wprost w golkipera z drużyny, który zatrzymał futbolówkę zmierzającą w światło bramki. Szansy na zdobycie gola dającego zwycięstwo nie wykorzystał również Konrad Owczarczyk. Napastnik Sępa zdołał minąć obrońców gości jednak przegrał pojedynek sam na sam z Rękawkiem nie, który kolejny raz udowodnił, że jest w doskonałej dyspozycji. Mecz ostatecznie kończy się remisem 0:0 i podziałem punktów.

Sęp Żelechów 0:0 (0:0) Hutnik Huta Czechy